Wywiad pochodzi ze strony: www.flip.pl
Imię: Karol Furmańczyk
Miejscowość: Warszawa
Data wywiadu ?
Jak zacząłeś jeździć?Pierwsze kroki na desce zacząłem stawiać, kiedy miałem 8 lat. Deskorolkę dostałem na Komunię, od siostry. Jednak, po krótkim czasie, zrezygnowałem i zająłem się piłką nożną. Do deskorolki wróciłem 5 lat temu, czyli w 1997 roku, przed wakacjami.
Dlaczego postanowiłeś znowu jeździć?Przechodziłem z kumplami przez park (bródnowski). Zobaczyłem, że chłopaki jeżdżą i też tak chciałem. Dwa tygodnie później miałem deskę i zacząłem od nowa.
Co wyjątkowego jest w deskorolce, że dalej jeździsz i nie zamierzasz przestać?Po prostu fajna zabawa z kumplami. No i zajawka.
Gdzie jeździsz?Najczęściej na Bródnie, bo jest wszystko to, czego może potrzebować skater. W parku: schody (od dwójek do szóstek), murki, były też dwie rurki (mała i dosyć spora), które zrobiliśmy sami z chłopakami. Niestety, w chwili obecnej jest modernizacja i wszystko nam popsuli. Była też skocznia z palet i płyt (do dziś...). Mieliśmy też miejscówkę przy trasie Toruńskiej. Był fun box z murkiem, skocznia i dwa murki z palet i kątowników. Ale pewnego dnia przyjechał koleś furą i wszystko zabrał. Jest też basen, no i pętla autobusowa Podgrodzie, ale tam są tylko schody i skarpa. Prawda jest taka: jak sobie coś zrobisz, to zaraz to rozwalą, a kiedy pójdziesz gdzieś indziej to cię wywalają. Najważniejsze jednak, że jest nas sporo i zawsze coś wykombinujemy. Zawsze będzie, gzie jeździć.
A gdzie jeździsz poza Bródnem?Najczęściej pod Witosem albo na "Jutrzence".
Dużo ludzi jeździ na Bródnie?Około 20 osób, w wieku od 13 do 27 lat.
Z kim najczęściej?Z chłopakami z BUS-a, tzn. z Białym, Kiełbiem, Hindusem, Pablem, Hecą, Makrem, Majcherkiem, Stevem i resztą bejów.
Dużo czasu poświęcasz deskorolce?Praktycznie, cały wolny czas poza szkołą.
Często łamiesz deski?Najczęściej deski łamię przy nowych trikach lub z dużych schodów. Średnio, co miesiąc.
Wzorujesz się na kimś z Polski?Nie ma takich osób.
Dlaczego?Bo jeżdżę sam dla siebie, a nie po to, by po kimś papugować. Pracuję nad swoim własnym stylem.
A na kimś ze świata?Tak samo.
W takim razie czy ktokolwiek, wpłynął na Ciebie i Twoją jazdę?To oczywiste. Na przykład Rodney Mullen swoimi freestylowymi trikami i Jamie Thomas - hardcorowymi trikami ze schodów.
Wolisz jazdę techniczną czy raczej duże schody, poręcze, itp.?Powiedziałbym raczej, że preferuję stylową jazdę.
Co, dla Ciebie, jest najważniejsze w deskorolce?Sama jazda, samo doszkalanie się. Najważniejszy jest własny styl, żeby nie był ściągnięty, pochodził z ciebie, był niepowtarzalny.
Jakie są plusy Twojej jazdy?Chyba to, że uczę się szybko nowych trików.
A minusy?Łamię deski i nie mam na następną.
Z jakiego triku, który udało Ci się zrobić, jesteś najbardziej dumny?Hmm...Raczej nie mam takiego triku, bo ze wszystkich jestem zadowolony.
A Twój ulubiony trik?Obecnie to nollie na noseslide i kickflip.
Nad jakim trikiem aktualnie pracujesz?Frontside kickflip z jakichś większych schodów.
Większych, to znaczy...Z szóstek witosowych.
Bardziej boisz się o siebie czy o deskorolkę?Bardziej o deskorolkę.
Miałeś jakieś kontuzje?Nie.
Wiem, że startowałeś już na zawodach. Opowiedz o nich.W sumie, startowałem na czterech imprezach. Pierwsze i drugie zawody to zawody na "Jutrzence" w 2000 i 2002 roku. Potem na Gocławiu i jeździłem też na Local Hero Tour Red Bulla.
A wyniki?Na pierwszych zawodach na "Jutrzence" byłem zbyt słaby i zestresowany, by coś wywalczyć. Niewątpliwym sukcesem, było jednak to, że przełamałem lody i pierwszy raz miałem już za sobą. Na kolejnych, również na "Jutrzence", zakwalifikowałem się do pierwszej dziesiątki amatorów, by później konkurować z prosami. Mimo, że nie dostałem się do ścisłego finału, byłem zadowolony ze swojego przejazdu. Na Gocławiu, w Mistrzostwach Warszawy Amatorów, zająłem trzecie miejsce. A Local Hero się nie liczy...
A co trzeba było zrobić, żeby zostać drugim vice mistrzem Warszawy?Nie wiem, co. Ja zrobiłem, chyba najlepszy trik tego dnia - backside 5-0 przez cały murek.
Chyba jako jedyny...Tak.
To, dlaczego nie wygrałeś?Czemu...?...Ha, ha...Bo złamałem deskę w drugiej rundzie i jeździłem na pożyczonej, której w ogóle nie czułem. Niestety, nie mogłem zrobić wszystkich trików, które chciałem.
Jakie są Twoje wrażenia z zawodów, tych, w których brałeś udział, i nie tylko?Zawody są dobrym sprawdzianem trików. Czy potrafisz coś zrobić, czy nie. Czy masz je opracowane w 100%, czy nie. Nie sztuką jest zrobić trik na murku przed blokiem, ale przenieść go na inne murki, niekoniecznie te, na których jeździsz całe życie. Ogólnie, zawody są spoko.
Wystartujesz jeszcze na zawodach?Na pewno. Jak będzie jakiś dobry skatepark to będę startował.
A jak, według Ciebie, wygląda dobry skatepark?Dla mnie, dobry skatepark był na przykład na Gocławiu. Było wszystko do zrobienia: dobry mureczek, rureczka, fun box, bank...
Jak oceniasz polską deskorolkę?Poziom jest dobry, ale nie taki jak w innych krajach. Jest mało docenionych osób, które nie są sponsorowane. A niektórzy ze sponsorowanych skaterów za kiepsko jeżdżą. Jest kilka takich osób w Polsce.
A na świecie?Na świecie, oczywiście Stany Zjednoczone. Mają pełno miejscówek, wszędzie skateparki.
Masz jakieś marzenia, cele związane z deskorolką?Moim największym marzeniem jest to, żeby jak najdłużej trzymać się z deską i jej otoczeniem.
Masz jakieś zainteresowania poza deskorolką?Nie.
Jakiej muzyki słuchasz?Hip-hop i hardcore, np. ARJ, Sfera, Biohazard, Rammstein.
Co będziesz robił zimą?Jeszcze nie wiem. Kiedyś na Bródnie była hala, którą urządziliśmy razem z chłopakami i jeździliśmy tam przez calutką zimę. Były mureczki, fun box, skocznie, kominek, kanapa.
Dlaczego mówią na Ciebie "Prusak"?To dobre pytanie, bo ja sam tego nie wiem.
Nałogi...Tylko deskorolka...
Powrót